Szary dzień

Piątek, 05.02.2021 Szary dzień. Bez śniegu. 14: 25, piątek - chłopcy dalej przed ekranami komputerów - lekcje. Nic nowego. Przetrwanie. Przetrwaliśmy covid - nikt nie zauważył. Przyszedł - poszedł - przyniósł pokorę. Ale przetrwaliśmy. Janusz w trybie praca, kręci się jak w kołowrotku. Mam wyrzuty. Egzaminy zawodowe Piotrka (łącznie z poprawkami) - przetrwaliśmy. Ale wyniki … Czytaj dalej Szary dzień

No future

Piątek, 04.09.2020 Wrzesień przywitał nas jak zwykle. Problemy, za dużo zadań, przenoszenia, szykowania, przemeblowywania, zamawiania... Ciągłe zmęczenie i walka z czasem. Przeprowadzka "z bagien" do betonowego miasta smrodu zajęła tydzień. Piotrek nie zdał egzaminu zawodowego. Jest w klasie maturalnej. Poprawka niewiadomokiedy... Popłaczę sobie później. Na razie adrenalina pozwala mi doprowadzać pomieszczenia do używalności. Smród miasta … Czytaj dalej No future

Egzamin

Czwartek, 02.07.2020 Egzamin praktyczny o 16:00 ale trzeba być chociaż półgodziny wcześniej. Do miasta mają około 30 minut. Na bagnach burza. Deszcz wali o ziemię podłużnymi strzałami. W zasadzie leje już cały miesiąc. Teraz bardziej stresują mnie jeszcze nieubrane skarpetki, które musiał zmieniać na krótsze. Koniecznie za kostkę, żadne tam podkolanówki, ani broń cie panie … Czytaj dalej Egzamin

Leniwa dręcząca niedziela w koronie

Niedziela, 05.04.2020 Koronawirus zabiera nam pracę, pieniądze a od wczoraj jeszcze spacery po lesie. Życie w izolacji w zasadzie niewiele zmieniało w naszym życiu, zawsze byliśmy odizolowani od reszty świata. I świat ludzki do niczego nie był nam potrzebny. Nie wspominając o Januszu, który z ludźmi zarabiać musiał - i do ludzi zawsze go ciągnęło... … Czytaj dalej Leniwa dręcząca niedziela w koronie

Święta już pukają…

Święta już pukają do drzwi. Czas leci bardzo szybko, jakby z górki. Z wiekiem tak już musi być. Czeka mnie wiele wrażeń jednak spokój mnie nie opuszcza. Choinki jeszcze nie mam, ale to już norma. Po prawie pięćdziesięciu latach pozbyłam się nerwowych znajomości i osób notorycznie psujących mi święta. Zauważyłam, że zyskałam spokój a nawet … Czytaj dalej Święta już pukają…

Ścięgno już nie boli

Poniedziałek, 21.10.2019 W sobotę Stasiek wymusił wizytę w parku trampolin. Powiedział, że ścięgno już go nie boli i może skakać do woli. Przystaliśmy na propozycję. W końcu ruch to zdrowie. Piotrek miał zostać w domu... I miał mieć to gdzieś, jednak zazdrość zwyciężyła. - Jak Stasiek jedzie, to ja też, postrimuję później. Po trzech awanturach … Czytaj dalej Ścięgno już nie boli

Wakacje już dawno…

Czwartek, 12.09.2019 Wakacje już dawno przykrył cień bezwzględnej jak Hiszpańska Inkwizycja, edukacji, a ja milczę. Zły wrzesień to ciągły brak czasu, który powoduje zadyszkę i wyrzuty sumienia nieobrobionych grządek. Oj, jak źle być w ciągłym pędzie i nienadążaniu bez kapci, filmu i wygodnej sofy. Przeżyłam "mały" remont kuchni na początku września, sprzątanie i zakup nowych … Czytaj dalej Wakacje już dawno…

Na czereśnie

Wczoraj poszliśmy na czereśnie. Pomysł wędrówki był jasny jednak ciężki w wykonaniu. Jak wszystko co mi zwykle uderzy do głowy. Wędrówka z Piotrkiem musi mieć cel - filmik na tubka, hamburgery lub lody. Wczoraj sztuczne frykasy zastąpiły czereśnie. Wyruszyliśmy za las, przez pola i łąki. Moje czereśnie zostały objedzone przez okoliczną ludność, która nie przegapi … Czytaj dalej Na czereśnie